Ja płakać nad policją nie będę. Ten ekwiwalent to rzeczywiście przegięcie, ale policjant na tle innych grup zawodowych ma o niebo lepsze warunki, na których pracuje, więc sorry. Ludzie wiedzą, na co się piszą, w jakich strukturach przychodzi im pracować. 15 lat i będą na emeryturze, więc wytrzymają.
_________________ "Johan Cruyff dokonywał bardziej zmian taktycznych niż zmieniających taktykę zespołu."
"Tak to jest ta akcja, tak to jest Iniesta, tak to jest Barca, tak to jest ten cud!"
Dariusz "Szpaku" Szpakowski.
Kiedys zdarzalo mi sie widywac Policjantow w Mc Donald`s albo wcinajacych ten sam pyszny gyros (nie wiem czy ze swiezych czy nieswiezych produktow byl, ale byl pyszny). Wiec nie maja tak źle. W tym przypadku pewnie byloby podobnie - gdyby mieli te 8 zlotych dostac to woleliby podjechac pod maka niz na jakas stolowke.
_________________ Ronald Koeman 111'
Pedro Rodriguez 115'
Ja płakać nad policją nie będę. Ten ekwiwalent to rzeczywiście przegięcie, ale policjant na tle innych grup zawodowych ma o niebo lepsze warunki, na których pracuje, więc sorry. Ludzie wiedzą, na co się piszą, w jakich strukturach przychodzi im pracować. 15 lat i będą na emeryturze, więc wytrzymają.
Czy ja wiem, czy lepiej? Ja mam kolegę, który pracuje w antyterrorystach. On jest policjantem z powołania. Podczas urlopu dokonuje zatrzymań w sytuacjach, w których będący na służbie patrol zwyczajnie odwraca głowę. Z policyjnego sprzętu korzysta tylko z pistoletu i magazynku, cały pozostały sprzęt, jak kamizelka, kajdanki jednorazowe, "baton", okulary i wiele innych kupuje za swoje pieniądze, bo co z tego, że firma dała mu kamizelkę kuloodporną, jeśli ta przepuszcza odłamki, a on jest saperem. Wbrew temu co mówią w mediach, ciągle zalegają im z płacami, a ta emerytura po piętnastu latach to 40% wynagrodzenia, czyli grosze. Zresztą nie wiem, czy czułbym się bezpiecznie, gdybym będąc zakładnikiem miał być odbijany przez 64-latka
Problemem jest wrzucanie ludzi do grup zawodowych. Według mnie każdy powinien być oceniany i wynagradzany indywidualnie. Inną pracę ma np. taki antyterrorysta, inną policjant pracujący za biurkiem. Podobnie w innych branżach, np. moja ciocia pracowała na kopalni ...ale jako telefonistka w centrali, a przeszła na wcześniejszą emeryturę i zawsze dostawała deputat węglowy (nie wiem, czy nadal dostaje). To samo z nauczycielami - wynagradzani są według karty nauczyciela, zamiast indywidualnie i w ten sposób stary belfer, który od lat ma wszystko w du.pie zawsze będzie zarabiał więcej niż młody, kreatywny, jeszcze idealista, który się stara i przygotowuje do pracy. Dlatego też co lepsi trafiają do prywatnych szkół, a w publicznych pracują frustraci (piszę to, mimo, że moja mama uczy niemieckiego w publicznej szkole średniej).
_________________ Kibicem Barçy się nie zostaje.
Kibicem Barçy jest się od urodzenia.
Potrzeba tylko czasu, żeby zdać sobie z tego sprawę...
Widzisz, wszystko kwestia doświadczeń, jakie się ma. Z twoich doświadczeń rzeczywiście ta praca nie rysuje się tak różowo, z moich wynika co innego.
Piszesz też, że problemem jest wrzucanie ludzi do grup zawodowych, ale rozliczanie indywidualne jest wg mnie niemożliwe technicznie i logistycznie. Kto i na jakiej podstawie podejmowałby takie decyzje? Sam też generalizujesz, pisząc, że każdy stary belfer uczy na przysłowiowy odpyerdol, a młodzi są kreatywni, pełni zapału itp. Sam jestem młodym nauczycielem i doświadczenie, choć krótkie, pokazuje często co innego.
_________________ "Johan Cruyff dokonywał bardziej zmian taktycznych niż zmieniających taktykę zespołu."
"Tak to jest ta akcja, tak to jest Iniesta, tak to jest Barca, tak to jest ten cud!"
Dariusz "Szpaku" Szpakowski.
Kto ma to oceniać? W zależności od zawodu - klienci, przełożeni, generalnie rynek! To nie tylko nie jest niewykonalne, ale i zdecydowanie bardziej sprawiedliwe niż niemal centralne ustalanie płac, jak w szkolnictwie (stażowy - tyle, dyplomowany - tyle, profesor szkolnictwa - tyle). Tak jak możemy powiedzieć, że Messi jest lepszy od Brożka, a Schlierenzauer od Stocha, tak samo można określić, że "Iksińska" uczy lepiej niż "Kowalska".
Nie zamierzałem wcale generalizować, nie chodziło mi o to, że każdy starszy nauczyciel robi wszystko "na odwal", a każdy młody się przykłada. Widzę to zresztą po swojej matce, która - mimo, że przechodzi niedługo na emeryturę - ciągle się mocno angażuje i za swoje pieniądze i w swoim wolnym czasie przygotowuje dodatkowe pomoce naukowe. Pamiętam natomiast moją chemiczkę w liceum. Wchodziła do sali, mówiła "Zróbcie ćwiczenie 252, 253, 255, 256, 258, 261, a po lekcji sprawdzimy". Zamykała się na całą lekcję w kantorku i zajmowała wnuczkiem. Jeszcze wysyłała kogoś po bułkę na stołówkę. Przez trzy lata (w czwartej klasie nie miałem chemii), nie zrobiliśmy żadnego doświadczenia (to oczywiście nie tylko jej wina).
Gdyby uczył mnie młody entuzjasta chemii, i tak zarabiałby mniej, bo tak zostało ustalone. I temu właśnie się sprzeciwiam.
Przecież każdego można ocenić z wykonywania swojego zawodu - nauczyciela np. po wynikach uczniów. Zawsze są jakieś wyniki pracy, które są mierzalne (np. sprawdzanie poziomu nauczania, zdawalność matury, liczba absolwentów, którzy dostają się do wymarzonego liceum lub na wymarzone studia). Najlepsi nauczyciele mogliby wtedy być dodatkowo nagradzani finansowo, czyli tu rozliczaliby ich dyrektorzy. Dyrektorów natomiast rozliczyliby rodzice, którzy będą posyłać swoje dzieci tam gdzie są najlepsi nauczyciele, a ci najlepsi uczyć będą tam, gdzie ich praca jest doceniana. Dlaczego jedne szkoły są uważane za lepsze, a inne za gorsze?
Zauważ, że te same osoby, kiedy są poza swoim państwowym lub komunalnym zakładem pracy, podlegają jednak zasadom wolnego rynku. Do dobrego nauczyciela, nawet przy wyższych cenach, będą się zapisywać na korepetycje z długim wyprzedzeniem, a i tak będzie musiał części podziękować za zainteresowanie. Kiepski natomiast sam będzie musiał cenę obniżyć, żeby ktoś chciał przyjść. To samo dotyczy lekarzy w prywatnych gabinetach, prawników, architektów - czyli jeśli ktoś pracuje na własny rachunek, na własne nazwisko, będzie robił wszystko, żeby być jak najlepszy. Jeżeli pojawia się odpowiedzialność zbiorowa, to nie ma motywacji (po co wychodzić przed szereg).
Zresztą, jeśli jesteś nauczycielem to sam musisz co dzień, co semestr rozliczyć pracę kilkudziesięciu lub kilkuset młodych ludzi. Nie dzielisz ich chyba tak, że wszyscy urodzeni w pierwszym kwartale dostają pały, ci z drugiego tróje, trzeciego czwórki, a z czwartego piątki albo dziewczyny dostają piątki, chłopaki tróje.
Albo jeszcze inaczej - w imię "równości" wszyscy dostaną po dobrym i tyle. Tylko jaką będą mieli motywację piątkowicze i trójkowicze, żeby się uczyć (nie wspominając o największych leserach)?
_________________ Kibicem Barçy się nie zostaje.
Kibicem Barçy jest się od urodzenia.
Potrzeba tylko czasu, żeby zdać sobie z tego sprawę...
Twoja wizja jest zbyt optymistyczna i bardzo selektywna. Myślisz, że wyniki powiedzmy jednej klasy zależą wyłącznie od nauczyciela i jego metod pracy, zaangażowania itp? Od kiedy nauka to jest kanał jednościeżkowy? Nawet najlepszy nauczyciel nie osiągnie dobrych wyników z klasą, gdzie będą przeważały osoby o ambiwalentnym stosunku do nauki lub kompletni ignoranci. To jest fikcja pt. Dangerous Minds. Za to nauczyciel przeciętny może odnieść sukces mierzony twoim sprawdzianem umiejętności uczniów, jeżeli trafi na zainteresowanych nauką uczniów. Jak wtedy sprawiedliwie byś ocenił wyniki testów sprawdzających? Najlepsi nauczyciele i tak są nagradzani poprzez np. korepetycje, o których wspomniałeś. Starsi nauczyciele zarabiają więcej niż początkujący, ponieważ po prostu przepracowali więcej. W każdym zawodzie staż ma wpływ na wysokości wynagrodzenia.
Nie bierzesz wielu czynników ludzkich pod uwagę, co jest charakterystyczne dla typowo kapitalistycznego podejścia do sprawy. Zwracasz uwagę tylko na wyniki, rozliczanie, pracę na własne nazwisko, sukces. Oczywiście wyniki pracy są bardzo ważne i temu nie przeczę. W zawodach, które wymieniasz (lekarz, nauczyciel) istnieje jednak jeszcze coś takiego jak powołanie (przynajmniej mam nadzieję). Robisz wszystko, żeby twoja praca przynosiła ludziom jak najwięcej korzyści, ale czasem musisz stawić czoła porażce. Czasami jest okres, że dzieje się dosyć często, ale pomimo te się nie poddajesz i robisz wszystko, żeby sytuacja się odwróciła. I wtedy możesz zostać wyrzucony, bo siadły ci wyniki.
Musisz też zdawać sobie sprawę, do czego takie nastawienie jedynie na rezultaty i sukces prowadzi na rynku. Wynaturzenia wszelkiej maści to norma na rynku pracy, bo tak działa dziki kapitalizm.
Ja w swojej pracy nie jestem rozliczany tylko za wyniki, ale też za relacje i sposób prowadzenia uczniów.
A co do twoich lekcji chemii, to wasza odpowiednia reakcja mogłaby coś zmienić
_________________ "Johan Cruyff dokonywał bardziej zmian taktycznych niż zmieniających taktykę zespołu."
"Tak to jest ta akcja, tak to jest Iniesta, tak to jest Barca, tak to jest ten cud!"
Dariusz "Szpaku" Szpakowski.
Zagrożenie, o którym piszesz - że ocena nauczycieli będą zależały od tego w jakich klasach będą uczyć można łatwo wyeliminować. Tak jak nie oceniam piłkarza po jednym meczu, tak nie oceniałbym nauczyciela na podstawie pracy z jedną klasą. Przyznasz jednak, że jeżeli jeden nauczyciel ciągle "trafia" na dobre klasy, a inny ciągle "trafia" na słabe, to chyba jednak wina leży po ich stronie. To jest zupełnie normalne, że wyniki zależą w tej samej mierze od uczniów i przypadki się zdarzają, ale nie notorycznie.
To, że staż pracy wpływa na wysokość wynagrodzenia jest właśnie obiektem mojej krytyki. I nie jest tak w każdym zawodzie! Messi zarabia więcej niż Henry Zarabiać powinno się więcej za to, że jest się dobrym, a nie, że długo się coś robi, niezależnie od wyniku. Przełóż to zresztą sobie na świat przedsiębiorstw, działalności gospodarczej, gdzie każdy pracuje na własny rachunek. Tam nikt nie domaga się wyższych cen usług i towarów, tylko dlatego, że jest dłużej na rynku. Liczy się jakość (czasem jest to powiązane).
To, że ludzie popełniają błędy to też normalne, ważne żeby pracować tak, by było ich jak najmniej. Valdesa nikt nie wyrzucił za wpadki z Villą i kilka innych, dostał kolejne szanse na zmazanie plamy i je wykorzystał. I o to chodzi! Kryzysy są w każdej pracy i różne są ich powody. Owszem czasem szybciej ponosimy ich konsekwencje, jeśli np. mamy szefa choleryka, ale żaden rozsądny menedżer nie wywala ludzi po paru błędach.
Co do powołania - OK, ale to jest osobista sprawa każdej osoby. Ty, jako nauczyciel, możesz się na to w swoim przypadku (i tylko swoim) powoływać, ale uważam, że nie mamy prawa określać, że taki a taki zawód to powołanie i pieniądze są drugorzędne. Każdy ma prawo być odpowiednio wynagradzany za swoją pracę. W przeciwnym razie będziemy postrzegać rynek jak dziecko mamione komunistyczną propagandą - że krawiec szyje, po to, żeby ludzie mieli co ubierać, piekarz piecze, żebyśmy mieli chlebek, rolnik hoduje zwierzątka, żebyśmy mieli mięso. Nikogo nie interesuje zysk, wszyscy robią wszystko dla społeczeństwa. W tamtych czasach to właściwie wszyscy mieli powołanie. I jak się żyło - wiadomo, choć może jesteśmy zbyt młodzi, żeby to pamiętać.
Twoje relacje i sposób prowadzenia to też jest jakiś wynik! To przecież też jest kryterium oceniania i to jest jak najbardziej OK. Zresztą złe relacje nauczyciela z uczniami przełożą się też na wyniki w nauce. Z kolei nie może być też takich sytuacji, że nauczyciel był jak dobry druh, ale po zakończeniu szkoły stwierdzasz, że nic nie pamiętasz z jego zajęć.
A rynek pracy w Polsce jest bardzo, ale to bardzo daleko od dzikiego kapitalizmu. Zobacz przykład
_________________ Kibicem Barçy się nie zostaje.
Kibicem Barçy jest się od urodzenia.
Potrzeba tylko czasu, żeby zdać sobie z tego sprawę...
Skąd się biorą takie oszołomy? Po co TVP zaprasza ich do studia? Czy my naprawdę jesteśmy aż tak za przeproszeniem popie*doleni?
_________________ "Johan Cruyff dokonywał bardziej zmian taktycznych niż zmieniających taktykę zespołu."
"Tak to jest ta akcja, tak to jest Iniesta, tak to jest Barca, tak to jest ten cud!"
Dariusz "Szpaku" Szpakowski.
Czy my naprawdę jesteśmy aż tak za przeproszeniem popie*doleni?
Niestety, ale tak, tak i jeszcze raz tak. Dowód? Komentarze: http://www.wykop.pl/ramka...wiedzial-prawde . Komcie pod video na YT też mega żenujące.
Wolniewicz jest chory i TVP Info już nie raz odstawił niezłą szopkę, ale ludziom się to podoba.
_________________ To człowiek, który we mnie uwierzył bardziej, niż ktokolwiek inny. Cruyff był najlepszym trenerem na świecie, ale miał najtrudniejszy charakter z wszystkich ludzi, z którymi współpracowałem. Ja też jestem ekspresywny, przez co wiele razy dochodziło do spięć między nami. Zawsze powtarzałem: nigdy nie będzie dobrego trenera bez dobrych zawodników, ani też dobrych zawodników bez dobrego trenera. (...) Cruyff jest człowiekiem, który nauczył mnie grać w piłkę. - Christo Stoiczkow o Johanie Cruijffie
Nie rozumiem. Ja osobiście nie znam nikogo z takimi pogladami, nawet w rodzinie. Gdzie ci ludzie sie chowaja? Wszystko, co nieznane najlepiej wykopać z kraju. Nic dziwnego, że potrzeba nam kolejnych 50 lat na kształtowanie świadomości, bo z taką otwartością to... Na szczęście nikt mnie nie trzyma w tym kraju na siłę.
_________________ "Johan Cruyff dokonywał bardziej zmian taktycznych niż zmieniających taktykę zespołu."
"Tak to jest ta akcja, tak to jest Iniesta, tak to jest Barca, tak to jest ten cud!"
Dariusz "Szpaku" Szpakowski.
To są poglądy większości Polaków. Zresztą co trzeci Polak jest pisowcem i jesteśmy najbardziej nieufnym narodem w Europie.
Zresztą jak czytasz forum, to wiesz, że parę osób pisało mocniejsze rzeczy, niż wygłasza Wolniewicz.
Aha, nie powiedziałeś słowa prawdy i piszesz to, za co Ci zapłacili
_________________ To człowiek, który we mnie uwierzył bardziej, niż ktokolwiek inny. Cruyff był najlepszym trenerem na świecie, ale miał najtrudniejszy charakter z wszystkich ludzi, z którymi współpracowałem. Ja też jestem ekspresywny, przez co wiele razy dochodziło do spięć między nami. Zawsze powtarzałem: nigdy nie będzie dobrego trenera bez dobrych zawodników, ani też dobrych zawodników bez dobrego trenera. (...) Cruyff jest człowiekiem, który nauczył mnie grać w piłkę. - Christo Stoiczkow o Johanie Cruijffie
Wiek: 24 Dołączył: 11 Mar 2007 Piwa: 107/62 Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2010-02-28, 20:00
Jednak 91% ludzi, którzy głosowali nie byli zachwyceni opcją budowy meczetu obok ich domu.
Wolniewicz jest ekscentrykiem ale co do odłamu wahabickiego to ma 100% racji, że jest on najbardziej skrajny. To, że jesteśmy najbardziej homogenicznym krajem w Europie wcale mnie nie boli, wystarczy spojrzeć co się dzieje we Francji, Niemczech czy Szwecji. Oni wpuścili do siebie muzułmanów i teraz mają getta, przestępczość, terroryzm i inne problemy z nimi.
_________________ Javier Saviola – Nie ma talentu, przynajmniej $real nie będzie miał czego zmarnować.
Pamiętaj, że najbardziej homogenicznym europejskim krajem jesteśmy dopiero od 70 lat, a sytuacja ta jest wynikiem procesu dalekiego od naturalnego. Wcześniej przez wiele lat byliśmy krajem wielonarodowym, a przez pewne okresy nawet najbardziej otwartym w Europie i nie mieliśmy z tego powodu problemów, raczej korzystaliśmy bardzo na tej otwartości i różnorodności.
Co do Twojego ostatniego zdania, to moim zdaniem wymienione przez Ciebie problemy, to raczej kwestia wcześniejszych błędów rządów tych państw - tzn. nie wprowadzenia odpowiednich regulacji dla przybywających imigrantów - zwłaszcza w kwestii języka, co jest najważniejsza dla odpowiedniej integracji. Ten problem miała też np. Holandia, która dopiero po słynnym zabójstwie Theo van Gogha wprowadziła konkretne zasady i teraz każdy imigrant musi nauczyć się holenderskiego. Z kolei błędem Szwecji było zbyt szerokie otwarcie drzwi kilkadziesiąt lat temu i pozwolenie na utworzenie się gett.
Ale nie można generalizować w ten sposób, w jaki to robisz w ostatnim zdaniu, bo kraj heterogeniczny zawsze będzie miał więcej zalet niż homogeniczny.
_________________ Jedyną wadą brunetek jest fakt, że nie są blondynkami.
Nigdy nie mów "nigdy", synku, rzeczywistość nie uznaje pojęć takich jak "nigdy", "na zawsze" i "niemożliwe".
Waldemar Łysiak, Statek
Wiek: 24 Dołączył: 11 Mar 2007 Piwa: 107/62 Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2010-02-28, 21:02
Jasiu to wszystko co piszesz to prawda ale zwróć uwagę, że lata 70 a obecne to zupełnie inny świat i mieszanka kulturowo-etniczna jaka była w Polsce była na nieco innych zasadach. Tamci ludzie się asymilowali i można było powiedzieć, że są np. Polakami pochodzenia Żydowskiego. Z muzułmanami jest ten problem, że oni się nie chcą asymilować i przyjmować zasad obowiązujących w danym społeczeństwie tylko chcą korzystać np z "socjalu" Szwedzkiego ale żyć w sposób taki jak w swoim macierzystym kraju. To powoduje właśnie, że powstają getta, to nie jest wynikiem tego, że społeczeństwo ich odrzuca i nie chce z nimi koegzystować tylko oni sami sami się izolują, bo tak jak pisałem - nie mają ochoty na respektowanie i życie według zasad, które obowiązują w danym społeczeństwie.
Czy możesz wymienić te zalety płynące z kraju heterogenicznego
_________________ Javier Saviola – Nie ma talentu, przynajmniej $real nie będzie miał czego zmarnować.
Oni wpuścili do siebie muzułmanów i teraz mają getta, przestępczość, terroryzm i inne problemy z nimi.
I tu zabrzmiałeś jak profesor. Oczywiście my, kraj katolicki, nie mamy przestępczości oraz my, emigranci, wpuszczeni do innych krajów nie popełniamy przestępstw. Cała ta dyskusja oparta jest na generalizacji ze strony przeciwników budowy meczetów. Nie twierdzę, że nie należy dyskutować, bo sprawa istotna, ale tematem nie powinno być "Tak czy nie", tylko "jak". To, że pojawią sie muzułmanie w większych liczbach jest nieuniknione, więc odpowiednia polityka powinna być prowadzona już teraz. Zamiast tego wypowiadają się takie oszołomy jak ten profesor z psiej dupy, z którym nie ma w ogóle dialogu, żadne argumenty do niego nie trafiają, a sam krzyczy i obraża. Żenada, dno i rynsztok. Takich ludzi należy się bać i uważać, żeby przypadkiem nie mieć ich za sąsiadów, a nie muzułmanów.
_________________ "Johan Cruyff dokonywał bardziej zmian taktycznych niż zmieniających taktykę zespołu."
"Tak to jest ta akcja, tak to jest Iniesta, tak to jest Barca, tak to jest ten cud!"
Dariusz "Szpaku" Szpakowski.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach