moze mecz najbardziej emocjonujacy nie byl ale momentami nasza gre ogladalo sie bardzo przyjemnie. pierwsza polowa do bolu spokojna w drugiej raz ze getafe juz umieralo, a dwa musiali sie troche odkryc i zostali za to skarceni
po raz kolejny na pochwale zasluguje iniesta. naprawde imponuje mi na pozycji najbardziej cofnietego - widac ze duzo lepiej czuje sie z pilka przy nodze niz szukajac pozycji, gral o tempo szybciej od motty, bardziej urozmaicone pilki no i fenomenalnie odbieral ( 8 przechwytow przy np 4 deco

) . doskonale zagral tez VV - co najmniej 3 interwencje najwyzszej klasy i nawet 'zagranie barkiem' nie moze obnizyc mu b wysokiej noty
wreszcie swoje pogral etoo, chyba wrocila mu swiezosc i lekkosc w grze, dobrze giuly choc jak zwykle zaliczyl kilka kiksow lub glupich strat, wyroznil sie tez gio najpierw asysta a potem niezla gra w srodku
ronaldinho bardzo sie staral ale statystyki sa nieublagane - 18 strat i nawet asysta specjalnie nie poprawia caloksztaltu
rozczarowal mnie przede wszystkim belletti - przy bramce calkowicie odpuscil nano, o dalszej grzee tez nie mozna powiedziec wiele dobrego, jak dla mnie jest pierwszy do wypadu z druzyny bo nie gra chocby tak jak rok temu a jego arogancja zaczyna irytowac
jeden ewidentny blad sedziego kiedy to powinien pokazac czerwona kartke pernii za wejscie w giuly - bylo to chamskie i strasznie niebezpieczne, az dziwne ze francuzowi nic sie nie stalo
zaskoczyla mnie tez ilosc roznych opcji jakie wyprobowal dzisiaj rijkaard. sklad sylvinho, motta, rodri, ule - iniesta. gio. deco ... w jakim konczylismy mecz jest chyba najdziwniejszy od wielu miesiecy